Aj waj! czyli historie z cynamonem

Skład aktorski:
- Marta Bizoń / Sonia Bohosiewicz / Anna Kozak / Kamila Klimczak
- Marcin Kobierski / Piotr Sieklucki
- Tadeusz Kwinta
- Andrzej Róg / Tadeusz Zięba
- Jacek Stefanik / Wojciech Leonowicz
Scenariusz i reżyseria: Rafał Kmita
Muzyka: Bolesław Rawski
Scenografia: Elżbieta Wójtowicz-Gularowska
Choreografia: Jarosław Staniek
Dotychczasowa ilość przedstawień: 273

Pobierz PLAKAT
“Aj waj! czyli historie z cynamonem” to na poły kabaretowy na poły teatralny spektakl osnuty na motywach kultury żydowskiej.
Na jakiś stary, dawno już nieodwiedzany strych wchodzi grupka aktorów, którzy z porzuconych przed laty przedmiotów – pożółkłych gazet, książek, słoików, nakryć głowy – wyczarowują raz śpiewane, to znowu mówione opowieści. Piosenki przeplatają się z komicznymi scenkami i monologami.
Dziennik “Rzeczpospolita” uznał “Aj waj! czyli historie z cynamonem” za jeden z czterech najlepszych spektakli teatralnych 2005 roku, natomiast tygodnik „Przegląd” umieścił go w dziesiątce najważniejszych wydarzeń teatralnych ubiegłego sezonu. Ponadto na festiwalu Komedii Talia 2005 “Aj waj!…” otrzymał nagrody za najlepszą inscenizację oraz najlepszą muzykę.

Piosenki ze spektaklu:
- Przysłuchujcie się starym przedmiotom
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.
- Smutne skrzypki
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.
- Targować Żyd idzie
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.
Żarty i mądrości narodu wybranego
Pełne dwie godziny żydowskiego humoru najwyższej klasy. Po “Aj, waj! Czyli historie z cynamonem” widzowie nie chcieli wypuścić aktorów ze sceny.
W repertuarach teatrów próżno by szukać takiego ładunku humoru i życiowej mądrości. Zabawnej i dającej do myślenia. Spektakl “Aj, waj! Czyli historie z cynamonem” Rafała Kmity spełnia wszystkie te wymagania.
Wystarczyło sięgnąć po wielowiekową tradycję narodu wybranego i doświadczenia rabinów oraz wrodzoną pomysłowość pokoleń żydowskich kupców, rzemieślników, mleczarzy i gospodyń domowych oraz wiecznie zbuntowanych wobec tradycji młodzieńców. Kmita potrafił zaginiony świat ożywić w teatrze. Zestawił z niego serię scen, naładowanych dowcipem. (…) Na scenie pojawia się gama kolorowych typów ludzkich: swat, chcący opchnąć postarzałemu kawalerowi pannę, rabin wyczekujący Mesjasza czy handlarze szukający naiwnych klientów. Kmita żarty umiejętnie oprawił puentami, scenki bawią nie tylko słowem, ale i zestawieniem postaci. Tekst uzupełnia wielobarwna muzyka Bolesława Rawskiego. Raz pogodna i figlarna, że aż nogi same niosły do tańca, w innym miejscu melancholijna i nostalgiczna.
Dla takiego materiału Kmita musiał dobrać odpowiednich wykonawców. Na scenie wyróżnia się Sonia Bohosiewicz, niepospolitej urody dorodna blondynka obdarzona temperamentem. To ona nadaje spektaklowi momentami zupełnie szalone tempo. Kiedy z mężem przychodzi do rabina, aby się rozwieść, jest istnym wcieleniem diabła w spódnicy. Jednym tchem wyrzuca, że jej mąż to niedorajda i jest tak głupi, że nawet jak chrapie, to chrapie same głupoty. Ale już w następnej scenie Bohosiewicz tkliwie śpiewa kołysankę. Nie ustępuje jej piątka aktorów z Tadeuszem Kwintą na czele. Razem dali taki koncert, że publiczność zmusiła ich do czterech bisów. Znaczy, że się podobało.
Tomasz Wysocki “Gazeta festiwalowa” Wrocław, 18-19 marca 2006
Żywioł wykwintnego humoru
Przedstawieniem “Aj waj! czyli historie z cynamonem” Grupa Rafała Kmity z Krakowa otworzyła we wtorek V przegląd Komedie lata” w Teatrze Na Woli. Zrobiła to w pięknym stylu, kontynuując najlepsze tradycje polskiego kabaretu literackiego. Wszystko w tym widowisku ma stempel wysokiej jakości i świadczy o przednim poczuciu humoru zespołu twórców i wykonawców.
Autor i reżyser Rafał Kmita ma niezwykle czułe ucho na brzmienie żydowskich szmoncesów, skeczy czy piosenek. Wręcz wyczuwało się radość, jaką odnajdywał w ich pastiszu. Wspierał go znakomitymi kompozycjami Bolesław Rawski. Mimo nostalgii za minionymi czasami spektakl był wolny od sentymentalizmu i martyrologii.
Kabaretowe z ducha numery opracowane zostały z wielką troską o słowo. Dowcipy puentowały każde wydarzenie po wielekroć. Towarzyszyły im niezwykle pomysły inscenizacyjne, z popisowym numerem z butelkami i innymi przedmiotami codziennego użytku, które imitowały instrumenty muzyczne. Wdzięk i polot piątki wykonawców godzien jest osobnych analiz. Pełna ekspresji Sonia Bohosiewicz bawiła jako typowa mame, to znów małżonka chętna do rozwodu czy panienka lekkich obyczajów. Urok osobisty i wokalno-taneczne usposobienie Tadeusza Kwinty czyniły go wiarygodnym tate, krawcem, swatem i rabinem, rozstrzygającym swary między małżonkami. Andrzej Róg popisową piosenkę o zahukanym mężu, który rusza sprzedać kozę, gdy wtem: “stoi karczma – no to wchodzę”, zachował na bisy. Marcin Kobierski śpiewał z uczuciem o kobiecie idealnej, której jedyną wadą było to, że istniała tylko we śnie. Takie przedstawienie też się mogło jedynie przyśnić, ale ma tę zaletę, że będzie jeszcze do obejrzenia. Do czego każdego namawiam.
Janusz R. Kowalczyk, “Rzeczpospolita”, 6-7 sierpnia 2005

Kulturałki
(…) A może udać się na urlop ze spektaklem “Aj waj!, czyli historie z cynamonem” w pamięci, co go Rafał Kmita w Teatrze STU wystawił. Przez sto minut bawiłem się w wypełnionej szczelnie sali STU podawanym z wdziękiem humorem – sytuacyjnym, słownym, muzycznym; raz jeszcze Tadeusz Kwinta pokazał swą klasę, raz jeszcze I Andrzej Róg dowiódł swego talentu i edukacyjnej siły Studia Aktorskiego, jakie kiedyś działało przy STU, raz jeszcze Sonia Bohosiewicz potwierdziła, że nie przypadkowo tak świetnie wypadła, grając blisko sześć lat temu obok Anny Polony, swej pani profesor z PWST, w “Twórcach obrazów”. Dobrze, że ma tego Kmitę… A on – pokazał literacki smak, poczucie humoru i fenomenalną zdolność, jak na człowieka, który wyszedł z kabaretu, przystało, puentowania scen. Niektóre puenty aż giną – przykryte zwielokrotnionym śmiechem; a tu po trzeciej i czwartą rozrzutnie dopisał autor i reżyser zarazem. Reżyser, który poprowadził spektakl w znakomitym rytmie, na ,,zakładkę”, bez zbędnych pauz. Bez modnych szarż. Zachwycał się już spektaklem Kmity Paweł Głowacki, ale on musiał o swoim Marguezie napomknąć (on ma cholera, lepsze, obsesje…), zatem już mu się nie napisało o muzyce, jaką ofiarował Kmicie do spektaklu Bolesław Rawski. Kompozytor od lat tworzący w Krakowie, a zarazem pozostający w cieniu innych. Wielkich. Nie wiem, jak Mistrz Zygmunt Konieczny odebrał te muzyczne frazy, ja byłem wielce ukontentowany (Głowacki też, a nie napisał.) Nie wiem, bo bodaj nikt wie, czy będą w tym roku ogłoszone nominacje do statuetek Ludwika – w kategorii muzyka byłby Rawski jednym z pewnych kandydatów!
Wacław Krupiński, “Dziennik Polski”, 4 czerwca 2005
Zabawny i nostalgiczny spektakl Rafała Kmity w Teatrze STU
W starym pudle drzemie cały świat. śpi w nim zamknięty krawiec, co chciał szyć marzenia i jego pomocnicy, kręcący się w miejscu swoich myśli. Cały świat się obudzi, gdy podniesie się wieko skrzyni, a miłosierna ręka stworzyciela nakręci zużyty mechanizm. Znów rozlegnie się stara, zapomniana melodia, wróci śmieszny żart przywracający porządek rzeczy.
Spektakl “Aj waj! czyli historie z cynamonem” Rafała Kmity przypomina starą pozytywkę. Nakręcony sprawną ręką reżysera, podszyty dźwiękami, co je kompozytor Bolesław Rawski pięknie ułożył, budzi uśpiony w zakamarkach pamięci żydowski skrawek świata, w którym ciasteczka z cynamonem smakują jak proustowska magdalenka.
Stara pozytywka ożywa na strychu pamięci, na który wchodzš przez otwór w podłodze aktorzy. Delikatnie biorą do rąk zapomniane przedmioty, jakieś porzucone kapelusze, jakieś garnki, które czasy swej świetności mają dawno już za sobą. To one przywołują w nich wspomnienia, prowokują do śpiewu, bądź też do opowiedzenia zabawnej historii, jak ta ze zbuntowanym synem i broniącym tradycji ojcem (doskonały Andrzej Róg, który rzeczywiście wygląda jak wszystkie nieszczęścia Żydów-tułaczy razem wzięte).
Za chwilę niemal rozpłaczemy się ze śmiechu, gdy zacierający ręce swat (Tadeusz Kwinta) będzie starał się wydać za mąż wszystkie możliwe – brzydule, pijaczki i staruszki w miasteczku. I wtedy, gdy jako pobożny, czekający na Mesjasza rabin, będzie wysłuchiwał skłóconych małżonków – Andrzeja Roga i Soni Bohosiewicz. Ta jedyna kobieta w przedstawieniu (grają na zmianę z Martą Bizon) wnosi ze sobą taką żywiołowość i energię, wobec której nikt nie może zostać obojętny, Aktorka potrafi jednak zmieniać nastroje i od radosnej zabawy przejść płynnie do wzruszającej kołysanki, którą żydowska matka śpiewa swojemu synkowi, przepowiadając mu ciężki los odmieńca.
I to jest najciekawsze w przedstawieniu Rafała Kmity, który wie, że każdy, nawet najśmieszniejszy żart żydowski jest podszyty smutkiem, pewnym rodzajem melancholii drzemiącej w rozrzuconym po świecie narodzie. Dlatego swój rozpędzony, kabaretowy mechanizm potrafi powstrzymać odpowiednim momencie, dorzucić do niego liryczną nutkę, zmienić rytm zapomnianej na strychu pozytywki, w której stary krawiec szyje swoje marzenia.
Magda Huzarska, “Gazeta Krakowska” 21 czerwca 2005
Zakochałam się w tym spektaklu. Muzyka i mądrość opowieści urzeka i przyciąga aby po raz kolejny obejrzeć. Sama widziałam go już 3 razy i z przyjemnością obejrzę kolejne 3. Z niecierpliwością czekam na płytę z muzyką z tego spektaklu.